1) Zrób uczciwą ocenę zasobów: „ile mam paliwa dziennie”
Po leczeniu onkologicznym spadek energii bywa normalny i długotrwały. Zanim wrócisz na pełnych obrotach, przez 7 dni zrób prosty pomiar: rano i po południu oceń energię w skali 0–10, zanotuj sen, dojazdy, leki, rehabilitację i „zjadacze” (spotkania, hałas, multitasking). W praktyce szybko zobaczysz, ile kosztuje Cię dojazd, ile rozmowy, a ile praca głęboka. To baza do rozmowy z pracodawcą: nie „czuję się gorzej”, tylko „po 3 h spotkań spadam z 7/10 na 2/10, potrzebuję innego rytmu dnia”.
2) Ustal tempo: jedna zmiana na raz i stałe przerwy w kalendarzu
Najczęstszy błąd to wejście w pracę jak przed chorobą i „dokręcanie” tempa co dzień. Ustal proste zasady: (1) w pierwszych tygodniach planuj maksymalnie 60–70% dawnego obciążenia, (2) jedna większa rzecz dziennie + 2–3 małe, (3) bloki pracy po 60–90 min i przerwa 10–15 min (wpisana w kalendarz jak spotkanie), (4) minimum dwóch dni w tygodniu bez intensywnych spotkań. Tip: jeśli masz do wyboru — rób „trudne” zadania rano, a po południu zostaw rzeczy administracyjne i komunikację.
3) Plan „pierwsze 30 dni”: konkretnie, tydzień po tygodniu
Ułóż powrót jak projekt na 30 dni. Tydzień 1: wdrożenie i porządek — aktualizacje, dostęp do systemów, odświeżenie priorytetów, bez brania nowych dużych tematów. Tydzień 2: 1 kluczowy obszar odpowiedzialności + jasny zakres „czego nie biorę”. Tydzień 3: delikatne zwiększenie tempa (np. +10–15%), ale tylko jeśli energia stabilna przez 5 dni. Tydzień 4: przegląd i korekta: co Cię najbardziej męczy, co można uprościć, jakie usprawnienia są potrzebne (np. hybryda, mniej spotkań, ergonomia). Tip: umawiaj z przełożonym krótki check-in raz w tygodniu (15 min) — zamiast czekać, aż „pęknie”.
4) Sygnały przeciążenia: czerwone flagi i reakcja w 24–48 godzin
Przeciążenie po onkologii często zaczyna się „po cichu”. Czerwone flagi: wyraźnie gorszy sen mimo zmęczenia, spadek koncentracji, drażliwość, bóle głowy/mięśni, kołatanie serca, nawracające infekcje, „mgła” poznawcza, konieczność odrabiania pracy wieczorem, płacz/wybuchy z drobiazgów, poczucie, że nie regenerujesz się nawet w weekend. Zasada bezpieczeństwa: jeśli 2–3 takie sygnały utrzymują się ponad 2 dni, w ciągu 24–48 h zmniejsz obciążenie (mniej spotkań, krótsze bloki, odcięcie zadań „miłych, ale niepotrzebnych”) i zgłoś to przełożonemu jako fakt organizacyjny, nie emocję. Jeśli objawy są mocne lub narastają — kontakt z lekarzem/rehabilitantem, bo czasem trzeba skorygować leczenie, sen lub aktywność.
5) Jak nie spłonąć: trzy praktyczne zabezpieczenia na co dzień
Po pierwsze: granice czasowe — ustal godzinę końca pracy i trzymaj ją jak „twarde wyjście” (wyjątki tylko w naprawdę krytycznych sytuacjach). Po drugie: redukcja decyzji — checklisty, szablony maili, stałe pory na odpowiedzi, jedna lista priorytetów dziennie. Po trzecie: regeneracja zaplanowana, nie „jak się uda” — rehabilitacja, spacer, drzemka 20 min, posiłek w stałej porze, ograniczenie bodźców po pracy. Tip końcowy: jeśli masz możliwość, negocjuj powrót etapami (np. hybryda, krótsze tygodnie, lżejsze zadania przez 6–8 tygodni). W tej sytuacji celem nie jest „udowodnić, że daję radę”, tylko wrócić stabilnie i nie cofnąć się zdrowotnie.